SP8SZ (Władysław Socha)
Władysław Socha (ur. 20 lipca 1909, zm. 9 stycznia 1968 (59)) ex. SP3AS
Zachowajmy w pamięci
| Publikacja z biuletynu OT-20 PZK | |
| Autor | SP8BWR |
| Data publikacji | luty 1998 |
| Miejsce publikacji | Biuletyn informacyjny nr 2/1998 Lubelskiego Oddziału Terenowego PZK |
9 stycznia 1998 roku minęło 30 lat od chwili gdy zamilkł na zawsze klucz inż. Władysława Sochy SP8SZ, człowieka nietuzinkowego przyjaciela młodzieży, wytrawnego DX-mana, członka PZK od zawsze oraz bez reszty oddanego naszej Organizacji działacza i społecznika.

Urodził się 20 lipca 1909 w Bystrzejowicach, z której to miejscowości wyszedł po ukończeniu szkoły powszechnej aby podjąć naukę w Liceum im. Zamojskiego w Lublinie a następnie w Szkole Techniczno-Przemysłowej zlokalizowanej również w naszym mieście. Szkołę tą ukończył z wyróżnieniem w 1928 r. i natychmiast, jako bardzo dobry fachowiec znalazł pracę w Biurze Techniczno-Handlowym Inżynierów w Lublinie.
W tej firmie pracował do 1934 roku, początkowo jako radiotechnik a w następnych latach jako Kierownik Działu Radiowego. W roku 1930 czyli wtedy gdy był już szefem działu „radio”, statecznym pracownikiem i bardzo poważanym człowiekiem połknął bakcyla radioamatorskiego i zaczął eksperymentować na falach krótkich oraz na QRG 56 MHz. Przez 5 następnych lat czyli do 1939 r. pracował w przemyśle lotniczym jako starszy kontroler lotniczy, początkowo w PZL Warszawa a następnie w Lubelskiej Wytwórni Samolotów. Trzeba podkreślić, że w tamtych czasach na pracę w Zakładach Lotniczych mogli liczyć wyłącznie specjaliści o najwyższych kwalifikacjach zawodowych oraz wykazujących się niezachwianym patriotyzmem.
Mimo bardzo odpowiedzialnej pracy i związanymi z nią rozlicznymi obowiązkami pan Władysław znajdował czas na ukochane radioamatorstwo. Owocem tych głębokich zainteresowań była licencja nasłuchowa oraz znak SPL-44 a w następnym czasie licencja nadawcy i znak SP3AS. Był bardzo aktywnym radiooperatorem a jego umiłowaniem stała się praca telegrafią, której tajniki przekazywał młodszym kolegom. Jego społeczne działania jak również fakt, że był jednym z pierwszych krótkofalowców Lubelszczyzny doprowadziły do tego, iż stał się współorganizatorem i założycielem w 1938 roku Lubelskiego Klubu Radionadawców.
Wojna i okupacja przerwały działalność zawodową i radioamatorską pana Władysława. Praktycznie niczego nie wiemy o jego losach w latach 1939-1944. Możemy się tylko domyślać, że ze swoimi kwalifikacjami znalazł się w centrum uwagi Władz Polski Podziemnej a fakt ten zdaje się potwierdzać brakiem jakiejkolwiek informacji o tych latach w pisanych przez niego życiorysach. Uznał widocznie, że wzmianki na te tematy mogą być bardzo niebezpieczne dla niego i jego najbliższych.
W latach 1944-1950 pracował jako kierownik techniczny w Wytwórni Maszyn i Aparatów dla Przemysłu Spożywczego. ”Ktoś” uznał, że były specjalista z Zakładów Lotniczych Polski Burżuazyjnej, z niejasną przeszłością okupacyjną doskonale będzie się nadawał do kierowania produkcją masielnic przemysłowych, konwi do mleka i maszyn do zawijania cukierków. Przez następnych 10 lat tzn. do roku 1960 pan Władysław jest głównym doradcą technicznym w Instytucie Hematologii w Warszawie. W tym czasie otrzymuje 3 patenty za wynalazki oraz konstruuje pierwszą w Kraju aparaturę do liofilizacji plazmy leczniczej.
Zawodowe sukcesy nie odsuwają na plan dalszy jego fascynacji krótkofalarstwem. To wszystko co z tym pojęciem jest związane tkwi w nim bardzo głęboko. Niestety, uwarunkowania polityczne nie pozwalają na szybkie odzyskanie licencji i aktywną pracę eterową. W końcu jego działania i zabiegi doprowadzają do tego, że otrzymuje na nowo licencję i znak SP8SZ. Od 1961 roku jest konsultantem do spraw projektowania i budowy aparatury doświadczalnej w Zjednoczeniu Wytwórni Surowic Szczepionek w Lublinie a równocześnie jest Przewodniczącym Komisji Egzaminacyjnej w Izbie Rzemieślniczej Lublina. Ukochaniem już jako SP8SZ stała się praca DX-owa. W krótkim czasie staje się członkiem SP DX Clubu a następnie zostaje wpisany na Listę Honorową co jest równoznaczne ze swego rodzaju nobilitacją krótkofalarską.
Pan Władysław używał prostych anten dipolowych do których doprowadzał pokaźną moc w. cz. Piszący te słowa miał możność oglądać z bliska legendarną aparaturę SP8SZ. Szczególnie nadajnik o budowie panelowej, którego wysokość sięgała 2 metrów, którego wszystkie uchwyty i śruby lśniły chromem - budził niekłamany podziw. Podobno konstruktor tego cacka poświęcił na jego budowę ogromną ilość czasu a za pieniądze jakie weń włożył w tamtych czasach można było kupić samochód marki „Syrena”. Waga tego „nadajniczka” też była słuszna - bowiem przed ostateczną jego lokalizacją trzeba było dokonać obliczeń wytrzymałości stropów w mieszkaniu Pana Władysława. W 1962 roku zostaje sekretarzem technicznym Oddziału Wojewódzkiego PZK w Lublinie. Funkcję tą pełnił aż do momentu „przejścia na wieczną wartę nasłuchową”.
Znak SP8SZ był nierozerwalnie związany z Lublinem a postać Pana Władysława wyznaczyła kawał historii krótkofalarstwa Lubelszczyzny.